Szybko podbiegłam do Oriona. Wszędzie słychać było odgłosy walki. Spojrzałam na zabitego bete a potem na Oriona.
-Orion wszystko będzie dobrze nie pozwole ci umrzeć
-Katrin...ratuj siebie sam dam rade
-nie zostawię cię...
Przypomniałam sobie jak uleczyć rannego wilka. Natychmiast zamknełam oczy i zaczełam oddawać mu energię a jego rany sie goiły. Widziałam jak otwierał lekko oczy. Serce biło mi jak szalone.
-K-kat?
-Słucham??
-Uratowałaś mnie
-dla ciebie wszystko...znaczy..heh
On uśmiechnoł się do mnie a ja do niego. Sporzeliśmy sobie w oczy. Już myślałam że mnie pocałuje ale ta piękna chwila musiała poczekać. Po wielu godzinach odnieśliśmy zwycięstwo. Żaden z naszych nie odniósł ciężkich ran. Orion dał znak że możemy sie rozejść do swoich jaskiń. Nagle on do mnie podbiegł.
(Orion?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz