Byłam bardzo wdzięczny Rose, że mnie przyjęła. Nie wiedziałem, jak jej
się odwdzięczyć... Obiecałem sobie, że nigdy nie dam jej zrobić krzywdy.
Głodny poczułem burczenie w brzuchu, więc poszedłem na polowanie. Gdy
czaiłem się na zająca (łapa nadal dokuczała, więc polowałem na małe
zwierzęta), zauważyłem sylwetkę mojej anielskiej wadery. Złapałem
zwierzę i podszedłem do niej.
- O hej. - uśmiechnęła się cudownie
Upuściłem mięso i odwzajemniłem uśmiech
- Co tutaj robisz? - powiedziałem
- Tak, sobie łażę... - powiedziała swoim jedwabistym głosem - A ty? - spojrzała na mięso i kałużę krwi
- Poluję... - powiedziałem i wpadłem na pomysł. Podsunąłem jej dziczyznę pod nogi w geście oddania.
- Och dziękuję... - powiedziała i jeszcze szerzej się uśmiechnęła
<Rose uczynisz honory?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz