Siedziałem sam i patrzyłem na nich.
Całkiem ładnie razem wyglądali. Prawdopodobnie powinienem być teraz
wściekły na Shadow'a, że ukradł mi partnerkę, ale nie czuję ani
wściekłości, ani jakichkolwiek uczuć. Byłem wyprany z uczuć. Mogłem
teraz iść gdziekolwiek, byle by na nich nie patrzeć. Po drodze
napotkałem obcą mi waderę.
-Kim jesteś?-zapytałem. -Jaaa... jestem Caroline, dołączyłam do watahy niedawno-odpowiedziała. -Aha, ok, ja jestem Orion.-grzecznie się przedstawiłem. -Może chciałbyś trochę sarenki?-zaproponowała. -No i tak nie mam co robić.-odpowiedziałem. Mogłem robić cokolwiek, byle by z dala od nowego Alfy. Potruchtałem więc za nową znajomą do jej jaskini. Podczas naszego posiłku do jaskini weszła inna wadera. Spojrzała się na mnie, a potem na nią. Wydawała się zaskoczona tym widokiem. -A kto ty jesteś?-zapytała moja przyjaciółka. -A ja jestem Katrin.-odpowiedziała. -Aha, a ja Caroline.-przedstawiła się.Zacząłem zbierać się do wyjścia, gdy nieznajoma zapytała nas: -Znacie dobrze te tereny? -Ja nie, też jestem tu nowa.-wyznała ze smutkiem moja koleżanka.-Ale myślę, że Orion tak. -Tak, a co, coś się stało?-zapytałem zaniepokojony. -Zgubiłam drogę do swojej jaskini, mógłbyś mnie odprowadzić? -Eee.. Pewnie.-odparłem dyskretnie patrząc na Caroline. Ta lekko kiwnęła głową. -To chodźmy.-powiedziała Katrin i wyszliśmy na dwór. <Katrin, dokończ> |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz