Było już po walce. Zwyciężyliśmy. Ledwo uszedłem z życiem. Teraz świętuję z innymi tylko dzięki Katrin. Po uczcie pobiegłem za nią.
-Katrin, zaczekaj!-krzyknąłem do niej. Wadera odwróciła się do mnie i zaczekała, aż się przy niej znajdę.
-Ja, ja chciałem ci podziękować. Za wtedy...-zacząłem.
-Ciii...-przerwała mi. Spojrzałem jej głęboko w oczy. Staliśmy tak dłuższą chwilę. Nie wiem czemu, po prostu moje ciało tak zareagowało, pocałowałem ją. Ku mojemu zaskoczeniu, Kat odwzajemniła pocałunek.
-Kocham cię-szepnąłem-Zostaniesz moją partnerką? Na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie, w dobytku i kryzysie?
Znałem to spojrzenie. Takim samym obdarzyła mnie Rose tamtego feralnego wieczoru. Znowu wszystko spaprałem. Dałem się ponieść wyobraźni. Czemu jestem takim głupim lovelasem?! Co za dno. Ale jednak usłyszałem odpowiedź:
<<Katrin?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz